Zdrowe koktajl party

Tekst: Katarzyna Warzocha

 

Niektóre mity dotyczące zdrowia są bardzo stare, jak choćby niezbita pewność, że aby pozbyć się tzw. jęczmienia na oku, najlepiej dać sobie do niego napluć albo rozłożyć na oku papkę ze zmiażdżonych much. Określone przekonania wdrukowane w podświadomość są dla nas wygodne, bo zwalniają z konieczności prowadzenia nużących analiz każdego dnia. Dzięki nim sami z siebie wiemy, co „dobre i zdrowe”, ale… no właśnie. Czasem możemy się mylić.

Za oknem piękna pogoda, a zatem odważnie: dziś odczaruję modne koktajle. Wszędzie ich pełno. Co ciekawe, im gorzej wyglądają, tym większe budzą pożądanie. Najwyraźniej kojarzą się wtedy z produktem naturalnym, czyli zdrowym. W rezultacie, najbardziej popularne są koktajle zielone lub w kolorze psiej kupy, a ich wypicie zapewnia wrażenia jak z survivalu. Warto jednak zacisnąć powieki i przełknąć miksturę, bo przecież „koktajl to samo zdrowie”. Prawda?…
No właśnie: niekoniecznie prawda. Znakomita większość koktajli przygotowywana jest na bazie mleka lub – w zdrowszej odsłonie – na kefirze. Niestety, z dużym prawdopodobieństwem, żadna z tych wersji nie jest w pełni zdrowa. Nieustannie toczą się spory na temat właściwości mleka krowiego i jego przetworów oraz ich wpływu na organizm człowieka. Zgłębiając ten temat, trafiłam na tyle samo publikacji wychwalających właściwości odżywcze mleka krowiego, co dowodzących, że jest ono szkodliwe, a kazeina w mleku zawarta stanowi jedną z najbardziej niekorzystnych dla zdrowia substancji, jakie kiedykolwiek odkryto (T. Colin Campbell: „Widelec zamiast noża” i „Nowoczesne zasady odżywiania”). W takim razie, czym krowie mleko w koktajlu zastąpić?

ef85ffeee1ec9e88d06224ce41126a6e_maly

fot. Agnieszka (www.stock.tookapic.com)

Pierwszym zamiennikiem, jaki przychodzi do głowy w odpowiedzi na tak postanowione pytanie, jest zwykle mleko sojowe. W porządku. Załóżmy, że kupiliśmy mleko sojowe od sprawdzonego producenta i że zostało wyprodukowane na bazie soi niemodyfikowanej genetycznie. Koktajl jest pyszny, ma dużo białka i witamin z grupy B, a deficyt wapnia możemy uzupełnić dodając ziarna sezamu. Należy jednak pamiętać, że soi bezpiecznie możemy przyjąć co najwyżej 50g dziennie, ponieważ zawiera tioglikozydy, tj. związki chemiczne, które upośledzają pracę tarczycy. Długotrwałe ich spożywanie może doprowadzić do wola tarczycy. Ponadto, koktajlem sojowym nie poczęstujemy dojrzewającej latorośli płci męskiej, gdyż soja zawiera fitoestrogeny, w ludzkim organizmie działające podobnie do estrogenów. Jeśli weźmiemy pod uwagę ten fakt, nie tylko młodzieńcy, ale również dojrzali panowie soją przesadnie zajadać się nie powinni – nawet w dobie gender!

Co zatem począć? Jak żyć? Przestawić się na koktajle robione na wodzie? Niekoniecznie musi być tak drastycznie. Doskonałą bazę, zdrową i bezpieczną, stanowi mleko migdałowe. Migdały niwelują ryzyko napadów głodu, łagodzą stres, a także obniżają poziom cholesterolu i cukru we krwi. Ponadto, zawierają witaminy B2, B3, E oraz potas i nienasycone kwasy tłuszczowe. Warto także pamiętać, że jedzenie migdałów stymuluje wzrost włosów i paznokci.

Inną, równie dobrą alternatywą będzie mleko owsiane, ryżowe, z quinoa lub – moje ulubione – słodkie, z lekko orzechową nutą, mleko z prosa. Polecam. Smacznego i na zdrowie!

 

 

Share This